Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciasta i desery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciasta i desery. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 września 2012

Ciasto bananowe zapracowanych

Dzisiaj propozycja ciasta dla zapracowanych - wspaniałe aromatyczne ciasto bananowe, które przygotowuje się w kilka minut a efekt jest naprawdę niezwykły. Potrzebujemy jedynie 3 lub 4 dojrzałych bananów choć - mogą być także pokrojone mrożone co przetestowała moja siostra :-)

Przepis na to ciasto dostałam od siostry, która gdzieś znalazła przepis na ciasto bananowe a potem metodą prób i błędów go dopracowywała. Efekt jest moim  zdaniem wspaniały bo ciasto nie dość, że pyszne to jeszcze szybkie i tanie.  Ciasto ma tylko jedną wadę, zdecydowanie za szybko się zjada!

Ciasto bananowe

3 lub 4 dojrzałe banany
1/3 szklanki oleju
1 jajko
3/4 szklanki cukru - ale zdecydowanie wystarcza mniej bo banany są
1,5 szklanki mąki
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka esencji waniliowej

Banany obieramy i rozgniatamy widelcem, dodajemy olej, rozmącone jajko, następnie cukier i esencję waniliową. Mieszamy mąkę z proszkiem do pieczenia i sodą, dodajemy do reszty składników. Mieszamy, przekładamy do keksówki (najlepiej 20x10) pieczemy w temp. 170 C przez 1 godzinę.




Smacznego!

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Wegański mus kakaowy

Przejście na dietę wegetariańską otworzyło mi oczy na produkty i dania o jakich nie słyszałam lub jakich nie przyszłoby mi do głowy wypróbować. Tak też było z musem kakaowym z awokado. Znałam awokado w guacamole, w sałatce...ale w deserze nie.
Spróbowałam musu i od tego czasu na stałe zagościł on w naszym menu deserów szybkich, które robimy gdy najdzie nas ochota na coś słodkiego. Mus jest banalnie prosty - do wykonania deseru potrzebujemy tylko trzy składniki: dojrzałe awokado, syrop z agawy, kakao. Ten deser trzeba spróbować nawet jeśli nie jest się weganinem.


Mus kakaowy z awokado

1 dojrzałe awokado
1 /4 szklanki kakao
1/4 szklanki syropu z agawy
1 łyżeczka esencji waniliowej

Obieramy awokado i wraz z innymi składnikami miksujemy w blenderze. Przekładamy do miseczek lub pucharków, schładzamy w lodówce. 

Gotowe!



poniedziałek, 14 lutego 2011

Walentynki czyli imieniny Walentyny

 14 lutego - Święto Zakochanych, budzi wiele rożnych emocji. Jedni narzekają, że dajemy się amerykanizować, że przesadzamy z ilością misiów i czerwonych serduszek. Inni dają się porwać Kupidynowi i z radością wykorzystują ten dzień by przypomnieć ukochanej osobie o swojej miłości. Pamiętam, że jak chodziłam jeszcze do szkoły był to dzień kiedy nawet najbardziej nieśmiali w końcu odważali się wyznać młodzieńcze uczucia chociażby poprzez walentynkę podrzuconą ukradkiem do plecaka...
Bez względu na sposób w jaki spędzamy Walentynki nie powinniśmy zapominać, że to Święto nie wzięło się znikąd. Podobno Walenty żył w V w. naszej ery, inni mówią, że „odpowiedzialnym” za to Święto jest Walenty, biskup miasta Terni w Umbrii.
Ja wiem jedno Walentynki to imienny Walentego i chociaż nie są to typowe imienny Walentyny to moja Ciocia właśnie dziś je obchodzi.
Św. Walenty musiał być niezwykłą osobą bo osoby noszące jego imię mają cechy nie spotykane u innych osób.
Moja Walentyna jest właśnie przykładem siły imienia św. Walentego. Jest niezwykle ciepłą, serdeczną, ufną osobą. Dla niej Walentynki trwają cały rok i to nie tylko dla Męża, z którym przeżyła już wiele, wiele lat, ale dla każdej napotkanej w życiu osoby.
Tylko ona potrafi nie patrząc na swoje słabości rzucić wszystko by pomóc, pocieszyć lub po prostu wysłuchać.

Kochana Ciociu z okazji Twoich imienin życzę Ci aby miłość, którą rozdajesz wszystkim każdego dnia wróciła do Ciebie z trzykrotnie większą siłą!
Wszystkiego najlepszego dla wszystkich Walentych!


Muffinki z kawałkami czekolady
  • 1 i 3/4 szklanki mąki pszennej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 2 łyżki kakao
  • 1 jajko
  • 3/4 szklanki cukru
  • 1 szklanka mleka
  • 1/3 szklanki oleju
  • 3/4 szklanki groszku czekoladowego czyli chocolate chips
  • 1 łyżeczka esencji waniliowej

Mieszamy wszystkie suche składniki, troszkę czekoladowych groszków zostawimy do posypania po wierzchu, dodajemy do nich mokre i mieszamy widelcem. Masa może być grudkowata. Rozgrzewamy piekarnik do 200 C. Przekładamy masę do foremek na muffinki, ja piekłam w formie różyczek, do 3/4 wysokości i posypujemy po wierzchu groszkiem czekoladowym. Pieczemy 20 min.

Smacznego!

środa, 2 lutego 2011

Ciasto czekoladowe z wiśniami

  
Istnieją w świecie kulinarnym połączenia idealne: gruszka z serem pleśniowym, szpinak i orzechy, truskawki i ocet balsamiczny....
Takim połączeniem jest też moim zdaniem kompozycja czekolady i wiśni.
Te dwa smaki słodki i kwaśny świetnie się uzupełniają, wiśnie równoważą słodycz czekolady i wydobywają jej smak. Ciasto jest bardzo czekoladowe, pyszne idealne na poprawę nastroju!
  
Ciasto czekoladowe z wiśniami
  • 25 dag mąki
  • 9 łyżek kakao
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 20 dag cukru białego drobnego 20 dag cukru brązowego
  • 2 jajka
  • 1/2 szklanki maślanki
  • 1 łyżka brandy
  • ½ kostki masła
  • 1 łyżeczka soli
  • 35 dag wiśni (rozmrożonych lub ze słoika)

    Piekarnik rozgrzewamy do 190 C. Przesiewamy mąkę z kakao, sodę oczyszczoną i proszkiem do pieczenia, dodajemy oba rodzaje cukru. W drugiej misce ucieramy jajka z maślanką, wanilią i brandy. W rondelku podgrzewamy niepełną szklankę wody, masło i sól. Powoli wlewamy zawartość rondelka do suchych składników i mieszamy. Następnie dodajemy mieszaninę jajkowo-maślankową. Wiśnie osuszamy ręcznikiem papierowym, rozkładamy na dnie formy, zalewamy ciastem i pieczemy przez 25 min. Po wyjęciu z piekarnika ciasto odwracamy i studzimy.

    Smacznego! 

piątek, 31 grudnia 2010

Piernik dyniowy

  
Sylwester to ostatnia szansa na upieczenie piernika. Nie wiedzieć czemu najlepiej smakuje on w okresie świątecznym. Ja w tym roku z nadmiaru dyni z własnej hodowli postanowiłam przygotować piernik z dodatkiem pure z dyni.
Jeśli nie upiekliście jeszcze ciasta na zabawę sylwestrową polecam ten szybki w wykonaniu i pyszny piernik. Piernik jest bardzo smaczny – nie jest za słodki, lekko wilgotny, mocno korzenny. Polecam miłośnikom pierników oraz ciast z warzywami.

Piernik z dynią
  • 125g masła
  • 400 g mąki pszennej
  • 2 jajka
  • 3 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 450 g pure z dyni
  • 200 g cukru
  • przyprawa do piernika
Piekarnik nagrzewamy do 180 C. Rozpuszczamy masło w garnuszku. W misce mieszamy mąkę, proszek do pieczenia, sodę oczyszczoną, cukier, przyprawę do piernika. Do mieszaniny dodajemy rozpuszczone masło, pure z dyni i jajka. Wszystko razem wymieszać i przełożyć do nasmarowanej formy. Pieczemy ok. 50 min. do suchego patyczka.

Smacznego!

Ponieważ dziś ostatni dzień roku 2010 r. i w taki dzień jak dziś składa się życzenia, licząc na to, że wszystkie się spełnią...

Wszystkim czytelnikom i miłośnikom dobrego jedzenia życzę szampańskiej zabawy sylwestrowej, spełniania marzeń i realizowania celów i planów w 2011 r.!  

czwartek, 30 grudnia 2010

Ciasteczka Babci - rogaliczki waniliowe


Święta się już skończyły ale my nadal świętujemy. Od Wigilii aż do Nowego Roku zajadamy się przepysznymi ciasteczkami Babci. Ciasteczka te piecze się tradycyjnie na Śląsku Cieszyńskim. Nie jest to jeden rodzaj ciasteczek, ale około 10 – 12 rodzajów, w zależności od czasu gospodyni i zwyczaju danej rodziny. Moja Babcia piecze ich ok. 10 rodzajów. Zaczyna od początku grudnia i codziennie piecze jeden rodzaj, niektóre są mniej pracochłonne a inne jak np. jedne z naszych ulubionych, orzeszki, bardzo pracochłonne. Babcia przygotowuje całą masę takich malutkich ciasteczek na jeden kęs i następnie dzieli pomiędzy rodzinę.
Babcia co roku zarzeka się, że w przyszłym roku nie upiecze ciasteczek bo przecież "wy ich nie jecie, tylko kotu dajecie....."
A cała prawda o ciasteczka jest taka – pewnych śnieżnych Świąt nasz kotek, dostał się do ukrytego pudełka ciasteczek i choć nigdy nie jadł słodyczy i gardził ludzkim jedzeniem spałaszował ciasteczka Babci. Babcia się na nas trochę pogniewała i na nic nasze przekonywanie, że to świadczy o dowodzie uznania ze strony kota. Babcia i tak swoje wie, na szczęście ciasteczka piecze dalej.

W tym roku, Babcia choć ma już 81 lat, znowu upiekła ciasteczka. Muszę powiedzieć, że bez tych ciasteczek nie wyobrażam sobie Świąt!

Babciu bardzo Ci dziękuję za Twój trud!

A teraz przepis na moje ulubione ciasteczka - rogaliczki waniliowe

Rogaliczki waniliowe
  • 10 dkg mielonych orzechów włoskich
  • 30 dkg mąki krupczatki
  • 16 dkg masła
  • 10 dkg cukru pudru
  • 1 jajko
  • cukier waniliowy + cukier puder
Przesiewamy mąkę na stolnicę dodajemy masło pokrojone w kostkę, siekamy masło z mąką. Dodajemy mielone orzechy, cukier puder i jajko. Szybko wyrabiamy ciasto i wstawiamy na 30 min do lodówki.
Rozgrzewamy piekarnik do 170 st. C. Z ciasta formujemy wałeczek, kroimy na małe kawałki. Każdy kawałek rolujemy tak aby przybrał kształt rogalika. Pieczemy ok 10 min, na złoty kolor. Gorące rogaliki obtaczamy w cukrze waniliowym i cukrze pudrze.

Smacznego!

środa, 27 października 2010

Weekendowa Cukiernia - czekoladowe ciasto z burakiem


W tym miesiący w Weekendowej Cukierni króluje Pinkcake, obie propozycje bardzo mi się spodobały, ale ponieważ mam słabość do ciast czekoladowych postanowiłam wypróbować przepis z burakiem.

Czekoladowe ciasto buraczane

250 g gorzkiej czekolady
3 jajka
200 g brązowego cukru
100 ml oleju
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
100 g mąki
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
50 g mielonych migdałów
250 g surowych buraków startych na drobnych oczkach 
Na polewę:
100 g gorzkiej czekolady
100 g cukru
100 g kwaśnej śmietany

Czekoladę połamać na kawałki i rozpuścić w kąpieli wodnej, po czym ostudzić.
Jajka ubić z cukrem i olejem do uzyskania kremowej masy. Następnie delikatnie połączyć masę jajeczną z ekstraktem waniliowym, przesianą mąką, sodą, proszkiem do pieczenia i mielonymi migdałami.
Ze startych buraków odcisnąć nadmiar soku. Dodać je do ciasta wraz z roztopioną czekoladą i dokładnie wymieszać.
Przełożyć masę do blaszki lub tortownicy z dnem wyłożonym papierem (ja upiekłam w formie na muffiny) i piec w piekarniku nagrzanym do 180°C przez 50-60 minut do suchego patyczka. Jeżeli ciasto zbytnio się rumieni od góry, można je przykryć folią aluminiową. Upieczone ciasto odstawić na chwilę, po czym wyjąć z formy i ostudzić na kratce.

Smacznego!

poniedziałek, 18 października 2010

Tort czekoladowy na chmurce


Październik to miesiąc obfitujący w naszej rodzinie w imprezy: urodziny, imieniny, rocznice....
Moje urodziny także przypadające w październiku pozwoliły mi zrealizować kolejne wyzwanie. Generalnie torów nie lubię, nie smakują mi ciężkie maślane kremy i suche biszkopty.
Postanowiłam zatem, że przygotuję swój własny idealny tort – w końcu do odważnych świat należy! Chciałam, żeby mój tort był z warstwą bezy w środku – długo szukałam takiego tortu i znalazłam tylko jeden, był jednak zdecydowanie za słodki i za ciężki.
Mój pierwowzór stanowił tort czekoladowy Bożeny Sikoń z programu "Łakocie Bożeny Sikoń". Aby nie był za słodki dodałam do niego wiśnie nasączone rumem.

Tort czekoladowy na chmurce

Biszkopt: (rant średnica 21 cm)
4 jajka
80 g cukru
90 g mąki pszennej
30 g mąki ziemniaczanej
1 opakowanie cukru waniliowego
Mus:
150 g czekolady gorzkiej 60 %
250 g śmietany 30 - 36%
50 g białka (z 2 jaj)
20 g cukru
200 g wiśni z kompotu (najlepiej wydrylowanych)
rum
Syrop do nasączania:
100 ml wody (ok.1/2 szklanki)
100 g cukru
2-3 łyżeczki kawy
rum do smaku
Blat bezowy (gotowy lub własnoręcznie upieczony, ja użyłam gotowego)
150 g czekolady do dekoracji

Biszkopt
Ubijamy jajka z cukrem i cukrem waniliowym „do białości” - najlepiej robotem kuchennym. Gdy jajka się ubiją przełączamy funkcje robota na najwolniejszy bieg i dalej ubijamy. Nie można przestać ubijać jajek. Mąkę ziemniaczaną mieszamy z mąką pszenną i przesiewamy. Ręcznie tzn. nie łyżką czy szpatułką a własną ręką mieszamy ubite jajka stopniowo wsypując do nich mąkę.
Gotową masę przekładamy do tortownicy i pieczemy w piekarniku o temp. 160ºC przez ok. 40 min.

Wiśnie:
Wiśnie odsączamy z kompotu i zalewamy rumem (tak aby przykrył wiśnie) na kilka godzin.

Syrop do nasączania biszkoptu:
W międzyczasie zagotowujemy wodę z cukrem w proporcji 1:1. Dodajemy do syropu dwie łyżeczki kawy rozpuszczalnej (moim zdaniem najlepiej rozpuścić kawę w odrobince wody i to wlać do syropu). Gdy syrop ostygnie dodajemy do niego rum, tyle ile lubimy. Ja dodałam rum, którym zalałam wiśnie.

Mus czekoladowy:
Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Białko ubijamy z cukrem. Ubijamy śmietankę. Ciepłą czekoladę łączymy z częścią śmietanki i częścią białek. Pozostałe białka łączymy ze śmietanką i całość dodajemy do czekolady. Delikatnie mieszam.

Przygotowanie tortu:
Wystudzony biszkopt przecinamy na trzy części. Jedną umieszczamy w tortownicy. Nasączamy delikatnie syropem i nakładamy część musu czekoladowego. Na tą warstwę kładziemy blat bezowy, a na blat bezowy kładziemy biszkopt. Biszkopt nasączamy obficiej niż poprzednio, nakładamy warstwę musu czekoladowego, a na niego układamy wiśnie nasączone rumem – gęsto. Na wiśnie nakładamy kolejną warstwę biszkoptu, nasączamy go pozostałym syropem, i nakładamy resztę musu czekoladowego i wykładamy wierzch. Tort wkładamy do lodówki na ok. 2 godziny. Po tym czasie wyjmujemy go z lodówki i wykrawamy z formy.

Przygotowujemy dekorację, porządnie wyszorowany kafelek wkładamy, najlepiej na początku przygotowania tortu, do zamrażarki. Rozpuszczamy czekoladę w kąpieli wodnej. Na zamrożony kafelek wylewamy strumień czekolady i szybko rozsmarowujemy i natychmiast skrobaczką zeskrobujemy zastygnięty pas czekolady i obkładamy tort. Możemy obłożyć tylko boki tortu lub tak jak Pani Bożena cały tort. Powiem szczerze, że wykonanie ozdoby na wierzchu tortu jest dość trudne dlatego ja poprzestałam na obłożeniu boków tortu, a wierzch ozdobiłam ozdobą wyciętą z płata czekolady i paseczkami czekolady ( rozpuszczoną czekoladę wlałam do rożka papierowego, obcięłam koniec i wyciskałam wzorek).


Smacznego!

piątek, 15 października 2010

Ciasto Ady - jesienna melancholia


Uświadomiłam sobie ostatnio, że posiadam w swojej kolekcji przepisy, w których ukryte są wspomnienia o osobach.
Jednym z takich przepisów jest ciasto Ady. Ada była bardzo pogodną osobą, uczynną i ciepłą, była także koleżanką mojej Mamy. Nie znałam jej za dobrze, spotykałam dość rzadko. Otrzymałam jednak od niej przepis na to ciasto. Teraz gdy przygotowuję to ciasto wspominam Adę...
Kiedyś gdy byłam mała uważałam, że jest to niesprawiedliwe, że rzeczy zostają a osoby odchodzą, wydawało mi się, że łatwiej byłoby gdyby znikały wraz z swoimi właścicielami. Teraz uważam, że to piękne, że w jednym przepisie w kilku słowach można ukryć wspomnienia o osobie. Dzięki temu te osoby żyją wiecznie..... Czy Wy także macie takie przepisy?

Ciasto Ady

1 kg jabłek ( ja dodałam także kilka gruszek)
1 szklanka cukru
4 jajka
¾ szklanki oleju
2 szklanki mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 szklanka bakalii

Jabłka kroimy w cienkie plasterki i zasypujemy cukrem. Zostawiamy na godzinę aby puściły sok.
W osobnej misce mieszamy jajka, olej i powoli dosypujemy mąkę z proszkiem do pieczenia i sodą oczyszczoną. Na koniec dodajemy jabłka wraz z powstałym sokiem i dodajemy bakalie.
Ciasto przekładamy do blaszki wysmarowanej tłuszczem i posypanej bułką tartą. Pieczemy ok. 50 min w temp. 180ºC. Wyjmujemy gdy ciasto jest zarumienione z wierzchu.

Smacznego!


niedziela, 3 października 2010

Nadrabianie zległości - Weekendowa Cukiernia placek bawarski ze śliwkami

Wrzesień przeleciał mi w mgnieniu oka. Tyle miałam planów a tu już październik. Dlatego nadrabiam zaległości bo nie można się poddawać! Placek bawarski propozycję Carmelliny zrobiłam we wrześniu jednak zanim zdążyłam zrobić zdjęcie już go nie było. Placek jest pyszny, za drugim razem upiekłam go w tortownicy więc mojego ulubionego ciasta drożdżowego jest jeszcze więcej! Piekąc dwa razy ten sam placek uważam, że debiut w Weekendowej Cukierni zaliczyłam dwukrotnie :-)



Bawarski placek z węgierkami
20 g świeżych drożdży
200 ml letniego mleka
400 g mąki
szczypta soli
1 jajko
100 g cukru + 1 łyżka
75 g roztopionego masła
1,25 kg węgierek
50 g posiekanych migdałów
1/2 łyżeczki cynamonu

Drożdże rozrobić z mlekiem i 1 łyżką cukru i odstawić na 15 min, by zaczyn zaczął pracować.
Połowę mąki, sól, jajo i 75 g cukru wymieszać z rozczynem drożdżowym i roztopionym masłem. Wyrobić ciasto, dodając stopniowo pozostałą mąkę. (Ciasto powinno odchodzić od brzegów miski; jeżeli się klei, należy dosypać trochę więcej mąki). Pozostawić ciasto pod przykryciem przez 30 min do wyrośnięcia.
Węgierki umyć, osuszyć, wypestkować i przekroić na ćwiartki. Ciasto energicznie zagnieść, by je odpowietrzyć, a następnie rozwałkować. Standardową blachę posmarować masłem i rozłożyć na niej równomiernie rozwałkowane ciasto. Na cieście ułożyć śliwki, posypać migdałami. Piekarnik nagrzać do temperatury 220 st. C. Piec ciasto na dolnym poziomie piekarnika przez 30 min. Pozostały cukier wymieszać z cynamonem i posypać nim jeszcze ciepłe, upieczone ciasto.

Smacznego!

czwartek, 9 września 2010

Ciasto kakaowo - cukiniowe

Przyszła jesień – może nie ta kalendarzowa, ale patrząc za okno wydaje się, że jest środek listopada. Nieustannie pada, jest szaro i zimno. W taką pogodę czuję potrzebę zaszycia się pod kocem z ciekawą książką, gorąca czekoladą i kawałkiem aromatycznego ciasta, najlepiej też czekoladowego, w końcu dzięki czekoladzie wydzielają się endorfiny – hormony szczęścia! Nie wiem jak Wy ale ja ich bardzo potrzebuję w deszczowe dni.

Postanowiłam przygotować ciasto kakaowo - cukiniowe pocieszając się, że takie jest zdrowsze. Jest ono bardzo aromatyczne, kakaowe, lekko wilgotne. Nie bójcie się cukinii w zasadzie w nim nie czuć!



Ciasto kakaowo- cukiniowe

250 g cukinii
3 łyżki soku pomarańczowego
120 ml maślanki
250 g mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1/4 łyżeczki soli
1 łyżeczka mielonego cynamonu
1/2 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej
30 g kakao
3 jajka
180 g cukru
120 ml oleju słonecznikowego
120 g pokrojonych orzechów

Cukinie myjemy, obieramy i kroimy w plasterki. Wkładamy cukinię wraz z sokiem pomarańczowym do garnka i gotujemy ok. 5 min. Następnie miksujemy i mieszamy z maślanką.
W misce mieszamy mąkę z kakao, proszkiem do pieczenia, sodą oczyszczoną i przyprawami. W osobnej misce mieszamy jajka z cukrem i olejem. Masę jajeczną dodajemy do mąki i mieszamy. Na końcu dodajemy cukinię z maślanką. Przelewamy do formy nasmarowanej tłuszczem i posypanej bułką tartą i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180°C na ok. 40 min. Sprawdzamy czy ciasto jest gotowe poprzez wbicie w niego patyczka - powinien być suchy.

Smacznego! 

czwartek, 2 września 2010

Lawendowy creme brulee



Uwielbiam lawendę, pięknie wygląda i pachnie, a jakby tego jeszcze było mało ma wszechstronne zastosowanie. W kosmetykach, czekoladzie, do ozdoby….

W kuchni też się sprawdza.

A gdyby tak dodać ją do creme brulee? Dodałam i wiecie co? Okazało się, że to strzał w dziesiątkę. Creme brulee przejmuje aromat lawendy i przez to staje się deserem bardzo intrygującym.
 
Lawendowy creme brulee
 
200 ml śmietny kremówki
2 żółtka
50 gr cukru
lawenda (listki i kwiatki)
cukier brązowy
 
Żótka ucieramy z cukrem do momentu gdy będą blado żółte i po podniesieniu łyżki będą cienką wstążką spadać do miski. Kremówkę podgrzewamy z lawendą. Następnie wlewamy śmietanę cieńką stróżką do żółtek intensywnie mieszając. Stawiamy garnek z powstałą mieszaniną na palnik i pogrzewamy cały czas mieszając. Uwaga! Nie można zagotować.
Gdy creme brulee wystraczająco zgęstnieje, przecedzamy przez sitko do małych naczynek, w których zamierzamy creme brulee podać. Gdy ostygnie, przykrywamy folią spożywczą i schładzamy w lodówce przez kilka godzin. Tuż przed podaniem posypujemy cukrem brązowym i przypalamy palnikiem gazowym aż do utworzenia delikatnej skorupki.
 
Smacznego!

wtorek, 31 sierpnia 2010

Smażone kwiaty dyni


Wiecie, że istnieje kilkadziesiąt jadalnych kwiatów.  Są lekkostrawne i zdrowe, jednakże muszą pochodzić z ekologicznych upraw, czyli najlepiej jeśli wyhodujemy je sami.

Ja w tym roku pierwszy raz eksperymentuję z własnymi uprawami. Mam na balkonie pomidory, paprykę i truskawki, a na działce u Teściów buraki, marchewkę i dynię. Zwłaszcza ta ostatnia rozrosła się imponująco.
Korzystając  z okazji, że kwitnie jak oszalała, zebrałam kilka kwiatów i przygotowałam pyszny i ekspresowy deser.

Smażone kwiaty dyni

100 g mąki
1 łyżka cukru
1 jajko
1/8 litra mleka

Oddzielamy białko od żółtka. Żółtko ucieramy z cukrem, dodajemy mleko i mąkę. Miksujemy. Białko ubijamy na sztywną pianę ze szczyptą soli, łączymy z ciastem. Kwiaty delikatnie oczyszczamy, pozbawiamy pręcików, moczymy w cieście i smażymy na oleju z obu stron. Można posypać cukrem pudrem, jeśli ktoś lubi.

Smacznego!

poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Tarta jabłkowa

Za oknem pada deszcz, poranek wita nas jesienną szarością, nie chce się wstawać z łóżka. Macie pomysł jak przetrwać taki dzień? Ja tak! Miły towarzysz, pyszna kawa i ciasto, które przepełnia cały dom zapachem jabłek.
Dziś, na poprawę nastroju, postanowiłam przygotować tartę jabłkową wg. Przepisu Julii Child. Jest bardzo jabłkowa, aromatyczna, znika w mgnieniu oka.

Tarta jabłkowa

Na ciasto:

200 g mąki
150 g masła
8 łyżek zimnej wody

Na nadzienie:

1,2 kg jabłek antonówek
Rodzynki
cynamon
2 łyżki Calvados lub innego alkoholu
100 g cukru
50 gr masła

Łączymy mąkę z cukrem, kroimy masło na małe kawałki i czubkami palców rozcieramy z mąką. Następnie wlewamy do mąki wodę i zaczynamy wyrabiać. Nie można wyrabiać za długo bo ciasto będzie twarde. Gdy składniki się połączą owijamy ciasto folią spożywczą i wkładamy do lodówki min. na 1 h. Po tym czasie wykładamy formę o średnicy 25 cm ciastem obciążamy fasolę i podpiekamy w piekarniku w temp. 200ºC przez ok. 8 min. 
Przygotowujemy nadzienie, około 2 jabłka kroimy w plastry, polewamy sokiem z cytryny i posypujemy cukrem, zostawiamy na wierzch ciasta. Resztę jabłek kroimy w kostkę i wkładamy z masłem do garnka,  smażymy aż zmiękną. Dodajemy pozostałe składniki: alkohol, cukier, rodzynki i cynamon - chwilę podsmażamy. Przekładamy nadzienie do formy, wierzch ozdabiamy plastrami jabłek. Pieczmy w temp. 180 ºC przez 30 min. Po upieczeniu jabłka smarujemy marmoladą brzoskwiniową (ja użyłam galaretki pigwowej).

Smacznego!




















niedziela, 22 sierpnia 2010

Charlotte Malakoff a'la tiramisu



 Uwielbiam czytać książki kucharskie, zwłaszcza takie, które zawierają oprócz przepisów opowieści, historie lub rady autora. Jedną z takich książek jest "Mastering the art of french cooking". Muszę powiedzieć, że dzięki radom i wskazówkom autorek, w tym oczywiście Julii Child, wszystkie przepisy wydają się być banalnie proste!

Nie inaczej było z deserem Charlotte Malakoff - przeczytałam i postanowiłam natychmiast wypróbować! Jedyna moja wątpliwość wynikała z kremu jaki Julia Child proponowała do tego deseru - ciężki, maślany krem... Postanowiłam zatem dokonać modyfikacji przepisu Julii Child i tak oto powstał przepis Charlotte Malakoff a'la tiramisu.

Charlotte Malakoff a'la tiramisu

forma okrągła (jak pisze Julia Child najlepiej ok. 18 cm średnicy i 10 cm wysokości)
ok. 400 g podłużnych biszkoptów
kawa i amaretto
2 żółtka
250 g mascarpone
50 g cukru pudru
kakao
śliwki - mogą być także inne owoce np. potarte jabłko

Najważniejszy etap to odpowiednie ułożenie biszkoptów w formie. W pierwszej kolejności wykładamy samo dno formy papierem do pieczenia i mocząc każdy biszkopt w kawie i amaretto, najlepiej z obu stron, układamy ciasno biszkopt obok biszkoptu tak aby pokryć dno formy. Następnie układamy nasączone biszkopty pionowo obok siebie, tworząc boki formy. 

Miksujemy mascarpone z cukrem pudrem i żółtkami (ja dodałam jeszcze odrobinę amaretto) tak aby utworzył się krem. Następnie nakładamy warstwę kremu do przygotowanej formy i posypujemy kakao, nasączamy biszkopty kawą i amaretto, układamy warstwę z biszkoptów, znowu krem, kakao i biszkopty aż do ukończenia kremu. Na ostatnią warstwę kremu położyłam śliwki przekrojone na połówki, ale równie dobrze mogą być inne owoce, a na to wszystko kładziemy ostatnią warstwę biszkoptów. Ideałem jest aby ostatnia warstwa biszkoptów zrównała się z rantem formy. Wszystko przykrawamy folią spożywczą obciążamy talerzem i słoikiem lub jeśli ktoś, tak jak Julia Child, ma dużo miejsca w lodówce to rondelkiem i wkładamy do lodówki na kilka godzin.
Po tym czasie wyjmujemy formę z lodówki, oddzielamy nożem biszkopty od formy, przykładamy talerz do góry formy i energicznym ruchem obracamy talerz i formę. Zdejmujemy papier do pieczenia z góry, posypujemy kakao i gotowe.

Smacznego!